Opinie o studiach MBA w WSB

Myślę, że lidera można znaleźć w każdym z nas. Czy można wyszkolić liderów? Zdecydowanie tak. Tak samo jak każdy – podkreślam: KAŻDY – może osiągnąć mistrzostwo w sztukach walki. Jedyna kwestia do rozważenia to pytanie, ile jesteśmy gotowi poświęcić. Bycie liderem to odpowiedzialność i poświęcenie. 
Podążanie za wzorami i kontakt mistrz-uczeń wynika z wielu fascynujących mnie w życiu dyscyplin. Studia na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego i Architektury Wnętrz Akademii Sztuk Pięknych czy już kilkadziesiąt lat uprawiania sztuk walki potwierdzone 4. danem nie byłyby możliwe bez ogromnej życzliwości i potężnego wsparcia wielu niesamowitych osób. Zarówno w moim rozwoju artystycznym, zawodowym, biznesowym, jak i w dziedzinach składających się na swoiste ADHD moich zainteresowań rola mentorów jest absolutnie bezdyskusyjna. To im zawdzięczam, kim jestem, jak postrzegam otaczającą mnie rzeczywistość, zasady i prawa, którymi się z życiu kieruję. Mógłbym długo wymieniać i pewnie o bardzo wielu osobach nie zdołałbym wystarczająco opowiedzieć, ale wszystkim jestem wdzięczny i darzę ich najgłębszym szacunkiem. Jeśli miałbym wskazać tylko jedną taką postać, która wywarła na mnie największy wpływ, i której jestem szczególnie zobowiązany za wiedzę, cierpliwość i wsparcie, byłby nią mój ojciec. Wiele godzin wspólnie spędzonych w pracowni malarstwa bardzo nas zbliżyło! Dzięki niemu zrozumiałem, że można być megatwardzielem i przy tym bardzo kochać, a nieustępliwość i kompromis to pojęcia, które się nie tylko nie wykluczają, ale mogą stanowić spójną całość. 
Wiele lat temu uległem poważnej kontuzji. Prawie trzy lata z krótkimi przerwami spędzone w szpitalach zmieniły mnie. Dziś postrzegam tamten czas jako najważniejszą lekcję otrzymaną od życia i to w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu. Właśnie wtedy, w najtrudniejszych dla mnie momentach, okazało się, jak wielu ludzi, moich współpracowników, których zatrudniałem w zespole, często szkoliłem od podstaw, jest przede wszystkim moimi przyjaciółmi. Był to też czas, który nauczył mnie pokory, zmusił do zaufania innym, a także pokazał, ile prawdy jest w powiedzeniu: co siejesz, to zbierasz.
Przemysław Wołczuk
słuchacz studiów MBA w WSB we Wrocławiu

Z trzema kolegami prowadziłam nasze wspólne przedsięwzięcie, w które zainwestowałam oszczędności swojego życia. Podobnie zresztą jak koledzy. Okazało się, że wybraliśmy fatalny czas – 2008 rok, początek kryzysu i fali upadłości, szczególnie na rynku nieruchomościowym, na którym działaliśmy. To było sześć trudnych lat. Wypracowaliśmy strategię, jak chcemy zarządzić naszą małą grupą kapitałową, jak najlepiej wykorzystać posiadane zasoby, doświadczenie i markę. Ale zasoby zaczęły się kurczyć, a nasz biznes był bardzo kapitałochłonny. Mimo naszych starań zadłużenie grupy rosło, a kryzys jakoś nie chciał się skończyć. I choć na poznańskim rynku jego pokłosie było zdecydowanie najsłabsze, to banki szybko zamknęły źródła finansowania dla branży, a klienci wstrzymywali swoje decyzje inwestycyjne w oczekiwaniu na dalsze korekty ceny. To był czas walki o przetrwanie i spłatę zobowiązań. I wtedy okazało się, ile warci są ludzie, z którymi zdecydowałam się współpracować, zarówno koledzy z zarządu, jak i inwestorzy, którzy nam zaufali. Jako właściciele straciliśmy nasze pieniądze. Ale udało się nam uratować firmę – każdy wierzyciel odzyskał swoje pieniądze. Czuliśmy ogromną satysfakcję. Większe, dużo silniejsze kapitałowo spółki poupadały, a my daliśmy radę! To był trudny sprawdzian, który jako zespół zdaliśmy celująco. Działaliśmy jak muszkieterowie, walczyliśmy z przeciwnościami w pełnym zaufaniu do partnerów. Od tego czasu minęło kilka ładnych lat i nasze zawodowe ścieżki rozeszły się. Ale droga, którą razem przeszliśmy, pozwoliła nam zbudować szczególny rodzaj relacji. Otwartej, szczerej, opartej na zaufaniu i zwykłej ludzkiej życzliwości. Dalej się spotykamy, a kiedy trzeba, wspieramy się i sobie pomagamy. To trudne doświadczenie jak papierek lakmusowy pokazało, kto ile jest tak naprawdę wart jako człowiek. 

Monika Owerko
słuchaczka programu Executive MBA w WSB w Poznaniu

Ostatnio inspiracją dla mnie okazała się filozofia kaizen – zwana metodą małych kroków. U jej podstaw leży założenie, że każdego dnia możemy zrobić coś lepiej. Znakomicie zdefiniował ją John Wooden, zawodnik i trener koszykówki, nazywany „trenerem wszechczasów”, stwierdzając, że „kiedy poprawiamy się odrobinę każdego dnia, po pewnym czasie zaczną pojawiać się duże zmiany”. Dokładnie to staram się robić – codziennie wyszukuję choć jedną małą możliwość zmiany lub rozwoju, bo wiem, że po pewnym czasie odczuję znaczącą poprawę, która zostanie na długo. Być może metoda małych kroków wyda się komuś banalna, ale mnie bardzo pomaga. Dzięki niej możemy trwale rozwinąć firmę lub pozycję w biznesie bez dużego uszczerbku dla rodziny, przyjaciół, a nawet mamy szansę znaleźć czas na rozwijanie pasji i zainteresowań.  W biznesie nigdy nie wolno nam się zatrzymać, ale niekoniecznie trzeba cały czas biec. Większość osób zapytanych o to, jak wyobrażają sobie człowieka sukcesu, widzą oczyma wyobraźni osobę dojrzałą, w ekskluzywnym biurze, gdzieś na szczycie szklanego biurowca. Podejmuje ona kluczowe decyzje w firmie wartej miliony, zdawkowo zerka na kartki ozdobnego papieru ułożone na biurku wielkości lotniskowca. To obraz z reklam ekskluzywnych samochodów lub kawy sprowadzanej z dalekiego świata. W rzeczywistości, zwłaszcza tej naszej polskiej, prezes spółki, dyrektor czy menedżer, każdego dnia boryka się z decyzjami w najdrobniejszych i często trudnych kwestiach funkcjonowania firmy. Są ich dziesiątki, a nawet setki. Trzeba być urzędnikiem, kadrową, specjalistą od wizerunku, marketingu, szefem i przyjacielem w jednej osobie. Liczą na nas pracownicy, wspólnicy, członkowie grupy, kontrahenci i oczekują  spójnego zarządzania, decyzyjności, innowacyjności i wciąż świeżego spojrzenia i odpowiedzialności. Kiedy uda nam się osiągnąć względną stabilizację (choć żaden dzień w biznesie nie jest podobny do poprzedniego), nasi pracownicą są zadowoleni, a rodzina szczęśliwa, możemy zadać sobie pytanie – a może to jest ten mityczny sukces? Jak go teraz utrzymać?

Agnieszka Rogalska
Słuchaczka programu MBA w WSB w Bydgoszczy

Gdy myślę o o tym, jaką osoba trzeba być w biznesie, przypomina mi się wypowiedź ekonomisty Józefa Penca: „Menedżerowie, którzy nie posiadają odpowiednich kompetencji interpersonalnych, stanowić będą hamulec postępu, a drogę transformacji uczynią długa i wyboistą, zaś zarządzane przez nich firmy nie spełnią oczekiwań organizacji XXI wieku”. Dobry menedżer umie wczuć się w sytuację innych osób, by poznać ich oczekiwania i odczucia. Na przykład w rolę klienta, dzięki czemu zrozumie powody jego zachowań, potrzeby, reakcje na oferowane mu produkty czy usługi. W biznesie trzeba mieć wyostrzone wszystkie zmysły - słyszeć, widzieć i czuć otoczenie biznesowe (klientów, pracowników, konkurencje, kontrahentów). Niezbędnymi wartościami są również pokora i otwartość na nowe pomysły. Proces doskonalenia jest nieskończony i trzeba o tym stale pamiętać. Nie wolno się zamknąć w statusie: „mam idealnie funkcjonujący biznes” lub „jestem idealnym menedżerem”. Jednym z momentów, który mocno uświadomił mi, czym jest biznes, było wejście na rynek z własnym produktem związanym z edukacją finansową dla małych przedsiębiorców. Najpierw zrobiłem rozeznanie rynku w zakresie potrzeb, jakie mają małe przedsiębiorstwa, i na tej podstawie stworzyłem ten produkt. Byłem przekonany, że jest doskonały i odpowiada na najważniejsze potrzeby moich przyszłych klientów. Zderzyłem się jednak ze ścianą. Wtedy zrozumiałem, że nie jest to takie proste, jak mi się wydawało. Teraz wiem, że planowanie biznesu jest dużo bardziej skomplikowane i polega na czymś więcej niż tylko znalezieniu produktu odpowiadającego na potrzeby klientów.

Bartłomiej Bilski
słuchacz studiów MBA w WSB we Wrocławiu

Zawsze mi mówiono, że sukces to osiągnięcie zamierzonego celu. Jeśli tak jest w istocie - nigdy sukcesu nie osiągnąłem. Możliwe, że to kwestia ambicji, ale nigdy nie byłem w stanie ustalić celów, które nie okazywałyby się po relatywnie krótkim czasie nieaktualne. Możliwe, że sukces to właśnie prześciganie własnych ambicji - gonienie króliczka, ale nigdy nie jego złapanie. W końcu złapanie królika to sztuka łatwiejsza niż przebięgnięcie za nim maratonu, prawda? Jedno jest pewne - sukces w życiu jest ważny. I niekoniecznie musi to być sukces zawodowy. Każdy musi sobie jednak sam ułożyć w głowie jego definicję, a później określić realne do osiągnięcia cele. Wbrew pozorom, nie wszystko zależy od nas i czasami nie wystarczy tylko "chcieć". Niewątpliwie jestem dumny z tego, że ze swojego hobby i niejako stylu życia, uczyniłem również źródło dochodu. Poza tym, że jestem menedżerem, prywatnie i z zamiłowania jestem również instruktorem nurkowania technicznego. Ten sport zmienił moje postrzeganie biznesu i wyzwań. Pokazał, że brak przygotowania jest pierwszą przyczyną porażki, że partnerstwo jest siłą sukcesu i przede wszystkim to, że tylko nieliczni mogą pokonać bariery i powiedzieć byłem tam widziałem… warto. W osiągnięciu sukcesu może pomóc wszystko. Konsekwencja, ustępliwość, aktywność, bezwład, optymizm, pesymizm, zaufanie do samego siebie, rezerwa wobec własnych myśli, wyobraźnia oraz jej brak. Słowem: wszystko, co w konkretnym momencie i miejscu, jest najbardziej potrzebne. Często mogą być to zupełnie sprzeczne cechy. Niezbędne jest tylko szczęście i umiejętność obserwacji. Chociaż i bez tego będzie nam trudno, jeśli nie będziemy potrafili wyciągać odpowiednich wniosków. Nie wszyscy osiągną sukces, ale nie dlatego, że brakuje im jakiejkolwiek z cech. Po prostu, aby istniał sukces, musi istnieć niepomiernie większa liczba porażek. Pojawiło się w ostatnich latach mnóstwo ludzi, którzy każą nam opuścić strefę komfortu i podążać za swoją pasją. Ale nie na wszystkich czeka sukces. Do działania motywuje mnie rodzina i nieszablonowe wyzwania. Pokaż, że coś jest niemożliwe do zrobienia, a będę pierwszy, który zmieni Twoje myślenie o tym wyzwaniu :)

Marcin Palka
Słuchacz programu MBA w WSB w Chorzowie

W biznesie trzeba być osobą otwartą na zmiany i szybko się do nich adaptować. Dynamika w dzisiejszym świecie jest tak duża, że potrzeba nie tylko wiele determinacji i samozaparcia, aby zaistnieć w biznesie, ale również bardzo dużo pracy, by nadążyć za zmieniającymi się potrzebami rynku. Dla mnie najważniejsza jest uczciwość i transparentność zasad współpracy pomiędzy firmami, która stanowi podstawę do budowania długotrwałych relacji biznesowych. Coraz częściej, prócz najlepszej ceny, liczy się dla nas wiarygodność partnera, z którym współpracujemy w biznesie.

W moim życiu zawodowym punktem zwrotnym był moment, kiedy zacząłem odpowiadać za pracę innych ludzi. Świadomość tego, że nie wszystko zależy już tylko ode mnie i od mojego zaangażowania, że od teraz wyniki w obszarze, za który odpowiadam, będą składową pracy wielu innych osób, na początku napawała mnie lękiem. Szybko jednak zrozumiałem, że ta nowa rzeczywistość jest jednocześnie wielkim wyzwaniem i szansą na rozwój osobisty, a praca z ludźmi, choć nie zawsze jest łatwa, potrafi przynieść też wiele radości.

Grzegorz Karpiak
Główny Inżynier, PCC Rokita SA, słuchacz programu MBA w WSB we Wrocławiu

15 lat temu grałam na gitarze. Jakiś czas temu postanowiłam wrócić do tej pasji. Wiele było we mnie obaw i barier spowodowanych długą przerwą, jednak pragnienie grania okazało się silniejsze. Poświęciłam godziny pracy indywidualnej i z innymi muzykami, by przypomnieć sobie to, co już umiem, i poznać nowe chwyty, po prostu spojrzeć na gitarę świeżym okiem. Miałam momenty zwątpienia, kryzysy, jednak nie poddałam się! Konsekwentnie powtarzałam sekwencje, których nie potrafiłam zagrać od razu, miałam wsparcie w przyjacielu, który gra na wielu instrumentach nieprzerwanie od 20 lat. Podsumowując – jasny cel, konsekwencja w działaniu, ciężka praca i wsparcie umożliwiły mi powrót do tego, co kocham. Gram dla siebie, przyjaciół, znajomych i rodziny. Mam własny zespół, w którym świetnie potrafię się zrelaksować po całym tygodniu pracy. „Wczoraj minęło. Jutro jeszcze nie nadeszło. Mamy tylko dziś. Zaczynajmy”. Słowa św. Matki Teresy z Kalkuty pomagają mi koncentrować się na tym, co mam do zrobienia dziś i tylko dziś. I to zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Dają mi też siłę do realizowania planów i marzeń tu i teraz i do nieodkładania spraw na później. Wiem, że najtrudniej jest zacząć, zrobić pierwszy krok. Ale gdy już coś zacznie się robić, reszta czynności to tylko detale, które układają się same.
Kinga Jesionowska
słuchaczka studiów MBA w WSB w Bydgoszczy

Początek był bardzo przypadkowy. Obsługiwałem najważniejszy dotychczas kontrakt. Inwestorem był około 70-letni pan, który wydał mi się bardzo ciekawym człowiekiem. To pasjonat gry w golfa. Opowiedział mi o regułach i o tym, że każdy może szukać w golfie swoich najlepszych cech, które objawiają się w chwilach samotności i koncentracji. Zafascynował mnie tą grą. Zabrał mnie ze sobą na pole golfowe, abym mógł 
popatrzeć, jak wygląda jej przebieg. Wszystko opiera się na wbiciu niewielkiej piłeczki do nieco większego od niej dołka, oddalonego o 100 do 500 m. Gra toczy się na polu około 60-hektarowym, z licznymi utrudnieniami w postaci zbiorników wodnych, drzew, krzewów, wzniesień, bunkrów czy murków, a klasyczna runda zamyka się w osiemnastu trasach zwanych dołkami. Każda kolejna droga do dołka jest inna, ma 
swoją specyfikę i inny poziom trudności. Ze względu na to trzeba stosować różne normy uderzeń oraz używać różnego rodzaju kijów. Golf, w przeciwieństwie do wielu innych dyscyplin, nie wyzwala zbyt silnych emocji, a grze towarzyszy przede wszystkim zdrowa rywalizacja i kulturalne zachowanie. Golf i biznes są do siebie podobne. W obu podejmuje się różne decyzje oraz wykonuje odpowiednie kroki na ich podstawie i nie zawsze jest pewne, czy okażą się właściwe. Umiejętność refleksji, popatrzenie na sytuację z odpowiednim dystansem oraz wyciągnięcie wniosków w obu przypadkach jest niezmiernie ważne dla ostatecznego sukcesu. 
Maciej Butyłow
Prezes Zarządu Platinum Property sp. z o.o. INWESTYCJE W NIERUCHOMOŚCI, słuchacz programu MBA w WSB w Gdańsku

W biznesie rzadko mamy sytuację win-win. To sztuka kompromisów, ale zawsze jedna ze stron wychodzi z potyczki jako ta bardziej wygrana. To brzmi szorstko, ale potrzebna jest pewnego rodzaju bezwzględność. Trzeba też mieć pokorę, być cierpliwym i uczciwym. Asertywność, pewność siebie, odpowiedzialność, kreatywność to cechy, które musi mieć każdy przedsiębiorca. Do działania inspiruje mnie osiąganie celów, które wydają się niemożliwe do zdobycia. Bardzo często słyszę od innych, że coś jest niemożliwe, że coś mi się nie uda, a gdy udowadniam, że dokonałem tego niemożliwego, nakręca mnie to do podnoszenia poprzeczki o stopień wyżej.

Przez 14 lat pracowałem w korporacji. Wiele się przez ten czas nauczyłem. Przede wszystkim tego, jak rozmawiać z ludźmi, jak nawiązywać relacje. Jednak punktem zwrotnym była decyzja o założeniu własnej firmy. W pewnym momencie stwierdziłem, że czas na zmiany, na nowe wyzwania. Praca na etacie spowszedniała mi, wpadłem w rutynę. To zaczęło mi przeszkadzać. Dlatego postanowiłem zmienić swoje życie. Pierwsze pól roku po odejściu z korporacji było ciężkie. Czułem się jak odcięty od powietrza. Musiałem poukładać samego siebie na nowo. Była jednak we mnie wewnętrzna determinacja, aby zorganizować sobie życie na nowo. Po mniej więcej roku mogłem już powiedzieć, że jest dobrze. To dla mnie ogromny sukces, bo wygrałem sam ze sobą. Paradoksalnie teraz spędzam więcej czasu z rodziną, mam czas na studiowanie czy realizowanie swoich pasji. A znajomi mówią, że teraz jestem innym, spokojniejszym człowiekiem. Mam lepsze życie. Na etat już bym nie wrócił. Bycie przedsiębiorcą daje mi wolność i decyzyjność.

Arkadiusz Sieradzki
prezes zarządu Medard SA, Spółka notowana na NewConnect, słuchacz programu MBA w WSB w Poznaniu

W biznesie jest jak w podróży – musisz wiedzieć, dokąd chcesz jechać, jaką drogą i czym. Musisz zdecydować, czy użyjesz tradycyjnej mapy, czy nawigacji. Wreszcie musisz podjąć decyzję, czy jechać samemu, czy z kimś, i zabrać odpowiednich pasażerów w tę podróż. To porównanie wynika z moich zainteresowań. Od wielu lat interesujemy się z mężem kultowymi pojazdami marki Volkswagen. Mąż jest właścicielem VW Garbusa Cabrio z 1978 roku, a ja od kilku lat jestem szczęśliwą posiadaczką VW Transportera z tego samego roku, czyli kultowego „ogórka” w wersji kempingowej Westfalia. Wokół naszego hobby kręci się nasze życie – widać je w naszym domu, mamy mnóstwo przyjaciół i znajomych z garbusowo-ogórkowej rodziny. W zasadzie od maja do 
września żyjemy w ciągłej podróży – jeżdżąc od zlotu do zlotu, odwiedzając muzea związane z motoryzacją czy biorąc udział w wydarzeniach dotyczących oldtimerów lub volkswagenów. I tak jak auto musi być sprawne i niezawodne, tak samo wszystkie sfery w biznesie muszą dobrze działać, żeby przynosił satysfakcję i zyski. Wiedzę o autach nabiera się przez lata. Podobnie w interesach – trzeba być zainteresowanym tym, co się robi, uczyć się i działać. 
 
Ewa Ratajczyk
Krajowy Kierownik Zarządzania Grupami Kategorii, Lewiatan Holding SA, słuchaczka programu Aalto Executive MBA w WSB w Poznaniu

Moją pasją są góry wysokie oraz biznes. Od kilkunastu lat krok po kroku zdobywam coraz wyższe szczyty – aż po te najwyższe. Można śmiało stwierdzić, iż istnieje znaczna korelacja pomiędzy górami a biznesem. W obydwu przypadkach trzeba wiele konsekwencji i skupienia na celu. Obu towarzyszy również cały wachlarz emocji. Od skrajnej euforii (zdobycie szczytu czy doprowadzenie do końca projektu), aż po smak porażki (wracamy bez szczytu czy też przegrywamy z konkurencją). Niemniej jednak każdy z powyższych przypadków to doświadczenie, które procentuje w przyszłości.

Wiedza zdobyta w górach pokazała, jak istotny jest dobór ludzi w trakcie budowanie zespołu. W każdej działalności potrzebujemy takich, na który liczyć można w każdej sytuacji. To ważne zarówno w biznesie, jak i w trakcie wyprawy. Góry to także szkoła planowania, układania wariantów, zarządzania ryzykiem, a także i zespołem. W sposób szczególny wspominam te góry, których nie zdobyłem. Każdorazowo stanowiły one dla mnie wielką lekcję pokory i pokazywały jak niewielki wpływ mam na otaczającą nas przyrodę – tego nie da się zaplanować. 

Posiadam wykształcenie techniczne. Studia Aalto Executive MBA wybrałem, aby zgłębić te obszary biznesu, których dotychczas uczyłem się na własnych błędach. Poszukuję inspiracji i oczekuję zmiany punktu widzenia. WSB było dla mnie naturalnym wyborem z uwagi na lokalizację oraz wysoką ocenę programu w niezależnych rankingach. 

Wojciech Wencel
Słuchacz studiów Aalto Executive MBA w Poznaniu

Praca na stanowisku dyrektora podlegającego samorządowi województwa Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki daje mi niepowtarzalną szansę codziennych spotkań z szefami, założycielami czy przedstawicielami firm. Wielu z nich to wybitni menadżerowie, wieloletni zarządzający dużymi, prężnie działającymi przedsiębiorstwami albo ludzie, którzy z niewielkich rodzinnych firm stworzyli marki rozpoznawalne na całym świecie. Od każdego z nich staram się uczyć tego, co dla jest ważne świata biznesu; każda rozmowa w tym gronie inspiruje. Kimś wyjątkowym był dla mnie jednak z pewnością nieżyjący już niestety Bogdan Pszenica, założyciel i wieloletni szef znanej w branży automotive na całym świecie Narzędziowni. To człowiek, dla którego nie było rzeczy niemożliwych. Osoba, która ciągle podkreślała, że „wszystko się da”. Przy tym lubił iść pod prąd, umiał bronić swojego zdania, ciągle miał nowe pomysły i zawsze chciał czegoś więcej, czegoś jeszcze. Bez wątpienia był osobą, która ciągle inspirowała.

Zanim zostałem dyrektorem Opolskiego Centrum Rozwoju Gospodarki pracowałem w tej jednostce jako kierownik Działu Przyjmowania i Oceny Projektów. Wyjątkowym czasem były dla nas wtedy lata 2009 i 2010, kiedy województwo opolskie walczyło o to, by jak najlepiej i najsprawniej w kraju rozdysponować unijne pieniądze i dzięki temu sięgnąć po pulę z tak zwanej Krajowej Rezerwy Wykonania, która dawałaby dodatkowe pieniądze dla firm czy samorządów z naszego regionu. Dla pracowników urzędu marszałkowskiego i jego jednostek, takich jak OCRG, oznaczało to bardzo duży wysiłek przy ocenie składanych przez beneficjentów wniosków. Nie wystarczało nam dni pracy, trzeba było oceniać także w weekendy, a czasem dni świąteczne. Ale gdy okazało się, że Opolszczyźnie nie tylko udało się sięgnąć po te pieniądze, ale też być najlepszym regionem w kraju, to satysfakcja była ogromna!

Podobnie jak wspominany już przeze mnie Bogdan Pszenica uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych. To myśl, która towarzyszy mi właściwie w każdej życiowej sytuacji.

 

Roland Wrzeciono
Słuchacz programu MBA w WSB w Opolu

W osiąganiu sukcesu pomaga zaangażowanie i wiara w siebie, określenie celu, wsparcie bliskich osób, wytrwałość, skromność, szczerość... Czasem także wcześniejsza porażka i potrzeba udowodnienia sobie, że potrafimy coś zrobić. Każdy ma swoją definicję. Po prostu w pewnym momencie jesteśmy bardzo zadowoleni z czegoś, co zrobiliśmy, i się z tego cieszymy. Ja jestem dumny z tego, w jakiej sytuacji się obecnie znajduję. Nie mam żadnych zobowiązań finansowych i jestem całkowicie niezależny. Po ponad 15 latach nieustannej pracy mogę wreszcie się zatrzymać na chwilkę i odpocząć od codziennego zgiełku. Mogę robić to, co chcę, i cieszyć się każdym kolejnym dniem bez żadnego stresu i przymusu.
Napędza mnie chęć zrobienia czegoś, co przyniesie mi satysfakcję. Trzeba być zawsze otwartym na świat, obserwować go, czerpać inspiracje z różnych doświadczeń i działań innych osób. Studia MBA wymarzyłem sobie dwa lata temu i teraz to po prostu robię. Chciałem zrobić kolejny krok w mojej karierze, poszerzyć i usystematyzować wiedzę z zakresu zarządzania projektami i biznesem. Nowe kontakty biznesowe, nowe podejścia do różnych problemów związanych z zarządzaniem projektami i biznesem – to właśnie znalazłem na studiach. Każdy z uczestników wnosi coś nowego i dzieli się swoimi doświadczeniami zawodowymi, a to jest dla mnie bezcenne. Na początku tego roku podjąłem kolejne wyzwanie związane z nowo objętym stanowiskiem pracy w firmie Tenslab (Laboratorium Wytrzymałościowe Materiałów oraz Laboratorium Wzorcujące). To chyba najlepsza motywacja do działania...

Piotr Sławiński
Słuchacz programu MBA w WSB w Gdańsku

Rower był w moim życiu od zawsze, a przez ostatnie 6 lat stał się moją wielką miłością. Downhill to bardziej ekstremalna wersja jazdy na rowerze, głównie z góry po korzeniach, kamieniach i skałach. Jeździmy na w pełni amortyzowanych rowerach, przeważnie z 20cm skoku. Są to duże maszyny, na których niekoniecznie da się podjechać pod górę. Zazwyczaj jeździmy w bike parkach, gdzie są wyciągi narciarskie. 

Sport nauczył mnie wielu rzeczy. Głównie współzawodnictwa, radzenia sobie ze stresem, ciężkiej pracy i uporu. Nie wierzę w talent, tylko w wysiłek, który trzeba poświęcić, aby coś osiągnąć. 
Moim zdaniem Franklin University MBA jest najlepszym programem w południowo-zachodniej Polsce. Zależało mi na kursach w języku angielskim, prowadzonym przez ludzi z doświadczeniem zawodowym jak i akademickim. Właśnie to wszystko zaoferowała mi Wyższa Szkoła Bankowa. Program jest prowadzony profesjonalnie i nie rozczarowuje. Oczywiście są drobiazgi, które zawsze można ulepszyć, ale bardzo mnie cieszy, że zarówno Franklin University, jak i WSB reagują szybko i pozytywnie na feedback od uczestników. 
Maciej Dydejczyk
Project Manager, Cloud Managed Services IBM Client Innovation Centre, absolwent programu Franklin University MBA w WSB we Wrocławiu

Moją pasją jest tenis ziemny. Trenuję amatorsko, ale muszę przyznać, że sprawia mi to ogromną przyjemność. Jestem członkiem Inowrocławskiego Stowarzyszenia Tenisowego „Sokół”, do którego należą również moje dzieci. Tenis stanowi dla mnie wyzwanie. Trenuję właściwą postawę, perfekcyjne uderzenie, wolę zwycięstwa. 

Ten sport kojarzy mi się z biznesem. Na korcie buduję przewagę konkurencyjną: określam styl gry przeciwnika, odkrywam jego słabe strony, przewiduję jego ruch, jednocześnie wykorzystuję swoje silne strony, opracowuję strategię i wygrywam.

W maju ubiegłego roku wzięłam udział w turnieju tenisowym. Po roku treningów był to prawdziwy sprawdzian moich umiejętności. Było bardzo ciężko, ale mecz był wyrównany i dałam radę. Zajęłam III miejsce i zdobyłam pierwszy puchar! Jestem z niego ogromnie dumna, a najcenniejsze było zobaczyć dumę w oczach mojej córki.

Dziś wiem, że dzięki ciężkiej pracy i wytrwałemu dążeniu do celu, można go osiągnąć. Ale trzeba się odważyć. Ja właśnie to robię - jestem słuchaczką studiów MBA. Zajęcia to dla mnie treningi. A przede mną turniej, w którym nagrodą jest awans zawodowy. I jestem pewna, że ją zdobędę.         

Anna Kaliska
Słuchaczka studiów MBA w WSB w Poznaniu

Od zawsze czułam, że w moich żyłach wraz z krwią płyną oktany. Zamiłowanie do motoryzacji przejmowało kontrolę nad typowo kobiecymi zainteresowaniami. Sukcesywnie zakochiwałam się w autach z duszą. Targi motoryzacyjne stały się dla mnie jednymi z ważniejszych eventów w kalendarzu. Ale na tym się nie skończyło. Dzięki uprzejmości kolegów-motocyklistów poznałam inną odsłonę motoryzacji. Początkowo jeździłam jako tzw. „plecak”, czyli pasażer. Wtedy już budziła się we mnie iskierka bliżej niedookreślonej potrzeby. Zaczęłam wyjątkowo – od kupna ubioru motocyklowego, aby nie odstawać od kierowcy. Zrobiłam listę rzeczy niezbędnych do jazdy na motocyklu i na końcu stwierdziłam, że brakuje mi jedynie… motocykla. I wtedy złapałam bakcyla. To był moment, decyzja zapadła w ułamku sekundy. Prawo jazdy zrobiłam w niemalże 1,5 miesiąca. Reszta potoczyła się sama… 

Ktoś, kto nigdy nie prowadził takiej maszyny, nie zrozumie, co nas popycha do podejmowania tego ryzyka. Pasja polega na pokonywaniu barier, w tym głównie strachu. Jak już się go pokona, a charakter się umocni, jazda motocyklem nie może być piękniejsza i przyjemniejsza. Jest coś jeszcze… adrenalina, która uzależnia. To dzięki niej jazda motocyklem daje tak niesamowite, niezapomniane emocje, których substytutu jak dotąd  nie znalazłam... Oczywiście rozsądek trzeba zawsze zachować, dlatego nie jeździ się szybciej, niż potrafi się myśleć. Jeździmy tak, aby było nas – motocyklistów – więcej, a nie mniej. 

Wychodzisz z pracy i już w drodze do domu zastanawiasz się, jaką drogę dziś wybierzesz na przejażdżkę. Każdy dźwięk przejeżdżającego motocyklu powoduje, że serce bije szybciej i wydzielają się endorfiny. I wcale nie trzeba jeść czekolady. Dlatego pasji poświęcam każdą wolną chwilę. A motocykl odpłaca się podwójnie. Gdy zakładam kask, inaczej patrzę na świat, uciekam myślami, odreagowuję stres. Dzięki temu jestem odprężona psychicznie. Uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Zimą odczuwam wyższy poziom stresu. Dlatego każdorazowo tak bardzo czekam na wiosnę. 

Kobieta na motocyklu nie jest jeszcze bardzo częstym widokiem, dlatego jestem dumna, że udało mi się okiełznać maszynę, stworzyć z nią team, co owocuje wspaniałymi przeżyciami i emocjami. To obopólna korzyść, bo dbałość o motocykl stała się jednym z moich zamiłowań. 

Jazda na motocyklu nauczyła mnie współpracy, życzliwości oraz pokazała, że relacje między – nawet obcymi – ludźmi można budować i pielęgnować w oparciu o wspólny mianownik. Moja pasja kształtuje też charakter. Muszę pokonać wiele barier i hartować swoje nerwy. Uczę się opanowania, szybkiej reakcji i zdroworozsądkowego przewidywania wydarzeń. To bardzo przydatne umiejętności w codziennej pracy zawodowej. 

Anita Kubanek
Słuchaczka studiów MBA w WSB w Bydgoszczy

Początki sięgają dzieciństwa. Zaczęło się od zabawy resorakami Matchbox kupowanymi w Pewexie i oglądania w TV amerykańskich filmów. Mustangi I generacji (z lat 60. i 70.) pojawiały się w nich niczym najpopularniejsi aktorzy. Wtedy wiedziałem, że posiadanie własnego Mustanga to tylko kwestia czasu…

Marka Mustang to przede wszystkim poczucie wolności i frajda z jazdy. A ponieważ w mojej ocenie pasja bez przebywania w gronie innych pasjonatów jest niepełna, angażuję się w działalność społeczności związanej z tym autem. Jestem dumny z faktu bycia inicjatorem i współzałożycielem stowarzyszenia Mustang Klub Polska. Razem bierzemy udział w imprezach i propagujemy ideę Mustanga. Realizuję się poprzez aktywność na naszym klubowym forum, przejażdżki samochodem, kontakty z przyjaciółmi pasjonatami, organizowanie wspólnych wydarzeń klubowych. Przy tych największych imprezach potrafimy, jako Klub, zgromadzić nawet kilka tysięcy odwiedzających.

Współorganizowałem dwa wydarzenia z serii Mustang Race. Zostałem też uhonorowany wyróżnieniem „za zasługi dla Mustang Klub Polska”. Prowadzę obsługę prawną Klubu. Wszystko oczywiście społecznie. Niesamowite jest zresztą to, że ludzie tak chętnie i bezinteresownie poświęcają swój czas i energię w imię wspólnej idei i zabawy. 

Artur Huliński
Dyrektor działu prawnego, prawnik, Grupa Pieprzyk, absolwent programu MBA w WSB we Wrocławiu

Moja pasja to prowadzenie bloga kulinarnego dla biegaczy, na którym znajdują się przepisy stworzone przeze mnie, ponieważ od lat z wielką radością gotuję, eksperymentuję i tworzę nowe receptury. To, co gotuję, jest zdrowe i pyszne, a moje przepisy są proste i bazują na naturalnych składnikach. Kiedy zarządzasz dużym zespołem ludzi, masz trudną, odpowiedzialną i stresującą pracę, a do tego wszystkiego bardzo dużo od siebie wymagasz – pasja jest odskocznią, stabilizatorem, pozwala w tym szaleństwie znaleźć siebie. To w mojej opinii podstawa, aby być dobrym szefem, dobrym człowiekiem i być dobrym w tym, co robisz zawodowo – odnosić sukcesy.

W trakcie moich studiów MBA bardzo ważni byli ludzie, z którymi studiowałam. To oni wnosili dodatkową jakość poprzez swoje doświadczenia zawodowe i postawy. Możliwość uczenia się od innych osób, wyjścia poza własny punkt widzenia – to wartość studiów sama w sobie. W toku studiów realizowaliśmy wspólne projekty, a czasami rywalizowaliśmy. Nade wszystko jednak uczyliśmy się szacunku. Jeśli nawet konkurowaliśmy, to z szacunkiem do przeciwnika. Dzięki takiej „szkole” zawiązały się relacje, które trwają do dziś.

Anita Ogły
Absolwentka studiów MBA w WSB we Wrocławiu

Pierwszym kierunkiem studiów, jaki studiowałam, była filologia amerykańska. Pozwoliło mi to inaczej spojrzeć na język: w ujęciu kultury i ludzi. Jednak pasja do kolejnych języków narodziła się dopiero kilka lat później, kiedy zorientowałam się , że ich znajomość to doskonały sposób na dostęp do wiedzy. Zdobywanie wiedzy w kilku językach  modyfikuje sposób myślenia. Pozwala o tym samym czytać w innej perspektywie. Znam cztery języki obce: angielski, niemiecki, francuski i włoski. Z trzech pierwszych zdobyłam certyfikaty międzynarodowe potwierdzające ich znajomość na poziomie zaawansowanym. Dzięki temu funkcjonowanie w środowisku międzynarodowym stało się dla mnie bezwysiłkowe i naturalne. Na studiach bardzo podoba mi się sposób prowadzenia zajęć: w ujęciu praktycznym, z dużą liczbą case studies, przez dobrze merytorycznie przygotowanych i zaangażowanych wykładowców. Wśród słuchaczy są osoby z polskiego rynku pracy i z zagranicy. Studiowanie razem sprzyja wymianie doświadczeń i nawiązywaniu znajomości.

Anna Hołubowska
Słuchaczka studiów Aalto Executive MBA w Poznaniu

Moje zainteresowanie lotnictwem zaczęło się od podróżowania i dalekich lotów m.in. do Australii, Korei oraz Ameryki Środkowej. Uwielbiam zgłębiać wiedzę i tajniki dotyczące lotnictwa, budowy samolotów, zasad panujących w ruchu powietrznym oraz wypadków i katastrof lotniczych. Śledzę nowości i jestem bywalcem forów lotniczych pasjonatów takich jak ja. Budowa statków powietrznych wymaga wysokiego poziomu zaangażowania wszystkich pracowników i kontroli jakości w każdym obszarze. Pilotowanie samolotu to wzięcie odpowiedzialności za pasażerów. Wymienione zasady i wartości należy wdrażać w każdym zakładzie produkcyjnym jako odpowiedzialność za produkt i pracowników. Aby osiągnąć sukces, należy z najwyższą starannością wykonywać swoje obowiązki i tego też uczę swój zespół. WSB zarekomendowali mi absolwenci kierunków MBA jako uczelnię oferującą atrakcyjny program kształcenia dostosowany do potrzeb rynku. Zajęcia, w których uczestniczę, mają charakter warsztatów z aktywnym udziałem słuchaczy, przez co są ciekawe i wciągające. Ponadto dzięki relacjom nawiązywanym w ich trakcie otwierają się przed nami szerokie horyzonty rozwoju zawodowego.

Dariusz Świerczyński
Słuchacz studiów MBA w WSB we Wrocławiu

Rower towarzyszy mi od dzieciństwa. Tę samą pasję zaszczepiliśmy z mężem naszej córce. Jazda na rowerze to dla nas ruch, który wyzwala radość i relaksuje, a często również miłe współzawodnictwo. Trenujemy wytrwałość i dążenie do celu. Uwielbiamy wspólne wyjazdy z przyjaciółmi i poznawanie nowych miejsc z innej perspektywy. 

Główną motywacją podjęcia studiów MBA był rozwój zawodowy - usystematyzowanie i poszerzenie wiedzy praktycznej o nowoczesne metody zarządzania procesami firmy. Ponadto chcę skonfrontować moje dotychczasowe doświadczenie z bieżącymi trendami zarzadzania firmą. Już po pierwszych zjazdach zauważyłam, że studia MBA odgrywają kolosalne znaczenie w nawiązywaniu relacji.  Jest to doskonałe miejsce poznawania nowych ludzi z bardzo różnymi doświadczeniami zawodowymi, jak również z ciekawymi koncepcjami. 

Ewa Wędzina-Piniarska
Słuchaczka studiów Aalto Executive MBA w Poznaniu

Dokładnie pamiętam moment, kiedy otrzymałam w prezencie od męża broszkę z filcu. Byłam nią zauroczona. Lubię otaczać się rzeczami ładnymi, a jeśli wykonane są techniką handmade, chwytają mnie za serce. Pomyślałam wówczas: to jest to – robienie biżuterii, która będzie tylko moja, niepowtarzalna i dokładnie taka, jak chcę.

Można powiedzieć, że tworzę torby i biżuterię z wełny, wody i mydła. Czasami wspomagam się gotowymi arkuszami filcu – wszystko zależy od tego, jaki efekt końcowy chcę uzyskać. Na bieżąco śledzę również nowinki w tym zakresie i podpatruję najlepszych. Fajne jest to, że mogę zrobić wszystko, a ogranicza mnie jedynie własna wyobraźnia. 

MBA jest dla mnie narzędziem polepszenia perspektyw zawodowych. Studia są kopalnią kontaktów biznesowych i znakomitą okazją do nawiązania znajomości. Już po pierwszych zjazdach utwierdziłam się w przekonaniu, że dokonałam właściwego wyboru, zarówno kierunku studiów jak i uczelni. Jestem w świetnie dobranej grupie słuchaczy – nie tylko pod względem merytorycznym, ale i osobowościowym. Doceniam dobrą organizację i zaplecze techniczne zajęć oraz w 100% zaangażowanych wykładowców. 

Joanna Jasińska
Słuchaczka studiów MBA w Gdańsku

Kiedyś w rozmowie znajomy powiedział mi, że zapisał się na bieg ekstremalny. Zapytałem go o szczegóły. Okazało się, że to taki bieg, w którym nie liczy się, w jakim czasie przebiegniesz, ale czy zdołasz dobiec. Uznałem to za wyzwanie… no i sprawdziłem. Po pierwszym biegu, który ukończyłem z sukcesem, wciągnąłem się w ten sport. Trasa biegu ekstremalnego najeżona jest pułapkami i niebezpiecznymi przeszkodami. Biegniemy przez lasy, góry, wzniesienia, plaże, bagna… Adrenalina powoduje, że świat odczuwa się wtedy w inny sposób, a finiszowanie na mecie daje uczucie niezniszczalności i dodaje skrzydeł. Po takim biegu człowiek czuje, że żyje.

Najbardziej dumny jestem z moich ostatnich zawodów: Survival Race w Gdyni. Pomimo skręcenia kostek w obu nogach moja nieustępliwość pozwoliła mi na ukończenie zawodów z dobrym wynikiem. Wtedy zrozumiałem, że ból jest tylko w głowie, a jeżeli można go stworzyć, można go też tak samo zniszczyć. Aby odnosić sukcesy w sporcie i biznesie, trzeba być wytrwałym, mieć cel i dążyć do niego wszystkimi dostępnymi sposobami.

Biznes, tak jak i każdą inną pasję, trzeba rozwijać. Studia MBA od długiego czasu były jednym z moich marzeń. Są dla mnie dopełnieniem mojej dotychczasowej kariery oraz edukacyjnej ścieżki. Wybrałem WSB, ponieważ jestem potrójnym absolwentem studiów podyplomowych tej uczelni. Uczelnia ta to wysoka jakość kształcenia, świetne warunki zajęć oraz kadra dydaktyczna składająca się z praktyków. 

Michał Kita
Wiceprezes Zarządu Platinum Property sp. z o.o., słuchacz studiów MBA w WSB w Gdańsku

Jeżdżenie w pojedynkę nie jest tak przyjemne jak jazda z przyjaciółmi, dlatego „zaraza” motocyklowa tak łatwo się rozprzestrzenia. Jeździmy na motocyklach terenowych i półterenowych, odkrywając miejsca, do których nie da się dotrzeć żadnym innym środkiem lokomocji. To daje uzależniające poczucie wolności i frajdy. Co więcej, wylądowanie w kałuży błota jest ciekawym kontrastem dla codziennej pracy biurowej. To doskonała możliwość wyżycia się, oczyszcza umysł ze stresu i zmusza do spędzania czasu na świeżym powietrzu (no może z małą domieszką spalin).  Dlaczego MBA? A dlaczego nie? Uważam swój ciągły rozwój za nieustający obowiązek. Każde przedsiębiorstwo, które się nie rozwija, z czasem bankrutuje, to samo dotyczy ludzi. Wybrałem studia MBA, ponieważ są najlepsze, a nie jestem zainteresowany doktoratem. Do WSB natomiast mam sentyment z czasów studiów magisterskich i podyplomowych zbudowanych na profesjonalnym i ludzkim podejściu do studenta oraz bardzo dobrej organizacji.

Mikołaj Orsztynowicz
Absolwent programu Aalto Executive MBA w Poznaniu

Miałem 5-6 lat, gdy mój Tato zabrał mnie na pierwszy mecz naszej lokalnej drużyny. Pamiętam również, jak w wieku 5 lat oglądałem z nim swoje pierwsze mistrzostwa świata w piłce nożnej - to były Włochy, 1990 rok. Moja kariera zawodnicza zaczęła się w wieku 10-12 lat, gdy Tato zapisał mnie do klubu. Najpierw byłem chłopcem do podawania piłek w trakcie meczów, a później już jako zawodnik zacząłem realizować swoją pasję piłkarską. Dziś realizuje ją już mniej aktywnie. Jako zawodnik-amator 2 razy w tygodniu uczestniczę w rozgrywkach amatorskiej ligi. Oprócz tego nadal wspólnie z Tatą jeździmy na wszystkie mecze reprezentacji Polski. Moim marzeniem było kiedyś zostać trenerem lub menedżerem drużyny piłkarskiej. Mam nawet uprawnienia instruktora piłki nożnej, ale nie udało się zrealizować tego planu. 

Studia MBA rozpocząłem po rozmowie z moim coachem, absolwentem FUMBA. Uznałem, że jestem na takim etapie kariery zawodowej, że potrzebuję poznać ludzi, od których mogę się wiele nauczyć. Wiem, że te studia, oprócz poszerzenia mojej wiedzy z wielu obszarów, pozwolą mi uczyć się od najlepszych, czerpać z ich doświadczeń nabytych w wielu branżach. Grupa ludzi, którą spotkałem, jest fantastyczna. Na zajęciach panuje atmosfera sprzyjająca wymianie doświadczeń i opinii. 
Paweł Mihułka
Kierownik Oddziału Detalicznego, Bank Millennium SA, słuchacz programu MBA w WSB we Wrocławiu

Niedawno podjąłem decyzję o rozpoczęciu studiów MBA. Wyniknęła ona z mojej nieustającej chęci rozwoju, poznawania nowych obszarów, rozszerzania poglądów, a przede wszystkim poznawania nowych ludzi, którzy tak jak ja chcą sięgać dalej.

Zawsze miałem wrażenie, że powinienem być wdzięczny za to, co mnie spotyka, za możliwości, ludzi, zdrowie. Wszystko nabrało zupełnie nowego wydźwięku, kiedy w 2010 roku otarłem się o śmierć w wypadku. Wtedy dopiero naprawdę zauważyłem, ile mam szczęścia, będąc zdrowym, mogąc ćwiczyć, podróżować, pracować czy uczyć się. Postanowiłem więc pomagać, komu tylko będę w stanie, bezinteresownie dzieląc się swoimi możliwościami.

Zaczęło się od regularnego oddawania krwi. Później zacząłem anonimowo przekazywać donacje na konkretne osoby, ciesząc się, że mogę przyczynić się do czyjegoś powrotu do zdrowia. Następnie założyłem grupę KB&CF zrzeszającą ludzi, którzy chcieli wrócić do sportu, ale gdzieś się pogubili na swojej drodze życiowej. Grupa działa od 4 lat na zasadzie non profit. Dołączyć może każdy, kto chce dać z siebie trochę energii i poćwiczyć. Kolejnym krokiem było organizowanie już nieco większych imprez – charytatywnych, ale połączonych z aktywnością fizyczną w formie wspólnego treningu. W ten sposób połączyłem swoje dwie największe pasje – sport i pomaganie innym.

Od kilku dobrych lat organizuję wspólnie z XTrainer.pl wyjścia z Ciapkowa z psiakami, którym się w życiu nie poszczęściło. Akcje polegają na wyprowadzaniu ze schroniska w Gdyni Orłowie wszystkich psów w tym samym czasie na spacer. Dzięki temu ludzie mogą zapoznać się z problemem, jego skalą, a bardzo często po prostu zaprzyjaźnić się i zabrać nowego pupila do domu. Dla psiaków ze schroniska co roku organizujemy też mikołajkową objazdową zbiórkę prezentów.

Pasja pozwala mi znaleźć w tym złoty środek, pozwala oderwać się do codziennych obowiązków, zastanowić się i gdzie jest sens w tym pędzie. Pozwala zrozumieć, jak bardzo kariera i idące za nią wynagrodzenie jest tylko środkiem, a nie celem w życiu.

 

Piotr Ostromęcki
JS Hamilton Poland SA, słuchacz studiów MBA w WSB w Gdańsku

Biegam prawie codziennie. Wtedy mam czas, żeby pomyśleć, a poza tym jest to też mój sposób na zwiedzanie. Przez 12 lat byłem członkiem polskiej reprezentacji olimpijskiej w konkurencji 400 metrów przez płotki. Moimi największymi sukcesami było 4 miejsce na Mistrzostwach Świata Juniorów oraz 5 na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy w 1999 roku. Pięciokrotnie byłem Mistrzem Polski i kilkukrotnie wicemistrzem. W USA zdobyłem dwa tytuły Mistrza MAC (Middle American Conference). Dzięki wynikom otrzymałem stypendium w Kent State University i tam ukończyłem studia. W 2015 roku przebiegłem po raz pierwszy w życiu maraton i było to niesamowite uczucie. Bolało – i to bardzo – ale już się nie mogę doczekać kolejnego startu. Bieganie nauczyło mnie w życiu i w biznesie wytrwałości i tego, że nie ma rzeczy niemożliwych. Mogę powiedzieć, że doszedłem do tego miejsca w życiu dzięki bieganiu. A może lepiej powiedzieć: dobiegłem? ;-) Studia MBA to był mój kolejny cel w życiu. Zależało mi na usystematyzowaniu wiedzy i doświadczenia. Według mnie WSB we Wrocławiu to jedna z najlepszych uczelni w Polsce, poza tym oferująca studia FUMBA, co mnie ostatecznie przekonało. Skończyłem studia w Stanach Zjednoczonych, więc zależalo mi na studiach MBA w języku angielskim.
Tomasz Rudnik
EMEA Sales Manager SAMO SpA, absolwent studiów FUMBA w WSB we Wrocławiu

Ćwiczenia pozwalają zachować mi równowagę wewnętrzną i balans pomiędzy pracą zawodową a życiem rodzinnym. Jestem bardzo zmobilizowana, pełna energii, mniej się męczę i choć na chwilę zapominam o stresujących momentach w pracy. Poza tym mam przyswojone pozytywne nawyki – na przykład staram się jak najczęściej dojeżdżać do pracy rowerem. A swoją pasją zaraziłam całą rodzinę.
 

Z WSB jestem związana od 2002 roku, ponieważ ukończyłam tu studia licencjackie i magisterskie. Ta współpraca przebiegała bardzo pomyślnie. Jestem zwolenniczką ciągłego doskonalenia się, dlatego podjęłam kolejne studia. Chcę poszerzać swoje umiejętności menadżerskie, co z pewnością spowoduje szybszy rozwój mojej firmy. Poza tym jest to świetna okazja do poszerzenia znajomości języka angielskiego. Na zajęciach poznałam niezwykle ciekawych ludzi, bardzo wspierających się nawzajem. Mam nadzieję, że te znajomości będą kontynuowane. Poza tym na kilka spraw po wykładach spojrzałam z innej perspektywy, co pozwoliło mi na odpowiednie działanie. 

Wioletta Jankielewicz
Słuchaczka studiów Aalto Executive MBA w Poznaniu

  • In today’s world managers should be aware of how important it is for leaders to engage in discussions, conversations and dialogues about change as well as to adhere plans and strategies about the management of change. For me it is more important to have a good conversation about change than to have a good plan about change.

     

     

    dr Mairi Watson
    Dean - Faculty of Business & Law, University of Northampton

  • In order to compete successfully, the global leaders of tomorrow will need an advanced degree. The Franklin MBA is designed so that both during and after the Programs our students make more meaningful contributions to their work, their organizations, and to society. 

    Doug Ross, Ph.D.
    Dean, Global Academic Programs Franklin University

  • Franklin University, as an accredited private university with a more than 110-year  university in Poland to give Polish students  the opportunity to obtain an American business degree in their own country. Franklin found an ideal partner in WSB, the premier higher education group in Poland.

    Klaus Haberich, Ph. D.
    Senior Vice President, Global Programs Franklin University

  • In today’s world, managers should be aware of how important it is for leaders to engage in discussions, conversations and dialogues about change as well as to adhere to plans and strategies about the management of change. For me, it is more important to have a good conversation about change than to have a good plan about change.

    Dr Mairi Watson
    Deputy Dean (Development), Northampton Business School, University of Northampton

Wyższe Szkoły Bankowe to lider programów MBA w Polsce*. Jakość kształcenia zapewnia 19 lat doświadczenia w prowadzeniu programów MBA, współpraca z partnerami merytorycznymi z 2 krajów oraz wykładowcy-praktycy z wieloletnim doświadczeniem. O poziomie studiów świadczą również opinie słuchaczy i absolwentów. Według przeprowadzonych w 2018 r. Badań Atrybutów Marki 9 na 10 absolwentów Wyższych Szkół Bankowych poleciło innej osobie studia w WSB.
*lider w ujęciu ilościowym

Studia MBA WSB to

19 lat doświadczenia / 13 programów / 8 miast / 1 najlepszy wybór!

Check offer